18-12-2009 Czas pracy kierowców wciąż budzi wątpliwości |
|
|
|
Stosowanie przepisów ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o czasie pracy kierowców (DzU nr 92, poz. 879 ze zm.) nie jest proste, gdyż jej regulacje nie są do końca spójne z przepisami unijnymi dotyczącymi czasu pracy kierowców. Najgorzej jest, gdy jeden kierowca wykonuje różnego rodzaju przewozy. Nie mniej problemów interpretacyjnych pojawia się w przypadku, gdy firma transportowa zdecyduje się na zastosowanie ustawy z 1 lipca 2009 r. o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców (DzU nr 125, poz. 1035, dalej pakiet antykryzysowy). Regulacje pakietu też trudno połączyć z ustawą o czasie pracy kierowców. Rekompensata za dyżur Ciągle nie ma jednoznacznych przepisów w tym zakresie. W art. 9 ustawy o czasie pracy kierowców przewidziano dwa rodzaje dyżuru, które są różnie rekompensowane: -
klasyczny dyżur polegający na pozostawaniu przez kierowcę po godzinach
pracy w gotowości do jej wykonywania – w zamian za jego pełnienie
przysługuje czas wolny w wymiarze równym liczbie godzin dyżuru lub
wynagrodzenie w stawce wynikającej z osobistego zaszeregowania kierowcy
(art. 9 ust. 1 i 5 ustawy o czasie pracy kierowców), - okresy
zaliczane do czasu dyżuru, czyli czas spędzony obok kierowcy
prowadzącego pojazd w przypadku przewozu w załodze czy okres dłuższych
przerw w czasie pracy pomniejszonych o 15-minutową przerwę śniadaniową
– w zamian za nie przysługuje jedynie wynagrodzenie w wysokości
określonej przez pracodawcę, ale nie mniejszej niż 50 proc. stawki
godzinowej wynikającej ze stawki zaszeregowania kierowcy (art. 9 ust.
2, 3 i 6 ustawy o czasie pracy kierowców). Problem ze stawką godzinową Do pojęcia dyżuru odwołują się jeszcze dwa inne przepisy ustawy o czasie pracy kierowców. Po
pierwsze, art. 10 ust. 2 dotyczący okresów pozostawania kierowcy do
dyspozycji. Po drugie, art. 27 ust. 1 nakazujący zaliczać do czasu
dyżuru przerwy w jeździe wynikające z przepisów rozporządzenia WE nr 561/2006 lub umowy AETR. Żaden
z nich nie wskazuje jednak, jak takie szczególne okresy traktowane jako
czas dyżuru powinny być wynagradzane: całą stawką godzinową jak dyżury
klasyczne czy połową stawki godzinowej. W przypadku przerw w
jeździe wydaje się, że odpowiednim wynagrodzeniem będzie połowa stawki
godzinowej, bo tak są rozliczane inne przerwy przysługujące kierowcy na
podstawie ustawy. A więc nie ma raczej podstaw do różnicowania sposobu
płacenia za różne przerwy. Trudniej jednak wyraźnie wybrać
sposób wynagrodzenia okresów pozostawania do dyspozycji pracodawcy
przypadających poza rozkładem czasu pracy obowiązującym kierowcę. Te
bowiem są z jednej strony podobne do dyżuru klasycznego, bo też
polegają na oczekiwaniu na podjęcie pracy. Z drugiej –
wszystkie okresy niebędące typowym dyżurem są w ustawie wynagradzane w
sposób jednolity, czyli w wysokości minimum 50 proc. stawki godzinowej. PRZEWOZY MIESZANE KOMPLIKUJĄ ROZRACHUNKI Nie ma jasności, ile dziennie i tygodniowo ma pracować osoba, która wozi pasażerów zarówno na trasach do 50 km, jak i dłuższych Wiele firm zajmujących się przewozami pasażerskimi obsługuje przewozy regularne zarówno na: - krótkich trasach do 50 km, do których mają zastosowanie przepisy rozdziału 4a ustawy o czasie pracy kierowców, jak i -
trasach dłuższych, do których stosuje się przepisy unijnego
rozporządzenia WE nr 561/2006 w sprawie harmonizacji niektórych
przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego. Problem
w tym, że takie połączenie jest bardzo trudne ze względu na inne normy
dotyczące czasu prowadzenia pojazdu, przerw i odpoczynków, a także inne
zasady tworzenia rozkładów czasu pracy w obu rodzajach przewozów. Różne limity godzin Kierowca
zatrudniony w przewozach regularnych do 50 km może prowadzić pojazd
przez 10 godzin dziennie, 60 godzin tygodniowo i 90 godzin w skali
dwóch kolejnych tygodni. I zawsze po sześciu dniach prowadzenia musi
skorzystać z odpoczynku tygodniowego (art. 31a ustawy o czasie pracy
kierowców). Takie zasady stworzyło nasze Ministerstwo
Infrastruktury, kiedy w 2007 r. musiało, zgodnie z zaleceniami Unii
Europejskiej, wprowadzić regulacje krajowe dotyczące czasu prowadzenia,
przerw i odpoczynków w przewozach regularnych o trasach do 50 km. Niestety,
różnią się one od unijnych zasad dotyczących prowadzenia pojazdu w
przewozach na trasach regularnych powyżej 50 km. Tam kierowca powinien
zasadniczo prowadzić pojazd przez dziewięć godzin, a tylko dwa razy w
tygodniu przez godzin dziesięć. Oznacza to, że tygodniowo maksymalna liczba godzin jazdy wyniesie 56, a nie 60 (art. 6 rozporządzenia WE nr 561/2006). Przykład 1 Kierowca
zatrudniony w PKS wykonuje przewozy podmiejskie na trasach do 50 km,
jak i na trasach dłuższych. W jednym tygodniu prowadził pojazd przez:∑
10 godzin w poniedziałek na trasach do 50 km, - 10 godzin we wtorek – powyżej 50 km, - 9 godzin w środę – powyżej 50 km, - 10 godzin w czwartek – do 50 km, - 9 godzin w piątek – powyżej 50 km, - 9 godzin w sobotę – do 50 km. W
sumie więc jeździł autobusem przez 57 godzin, czyli więcej niż wynosi
dopuszczalny limit tygodniowego czasu prowadzenia według rozporządzenia
WE nr 561/2006. Czy naruszył przepisy? Wydaje się, że nie.
Kierowca wykonuje przecież przewozy mieszane, a dwa razy po dziesięć
godzin prowadził pojazd na trasach do 50 km, co jest możliwe w każdym
dniu tygodnia. Tylko raz prowadził przez dziesięć godzin na trasach dłuższych, a zasadą jest dziewięciogodzinny dzień prowadzenia pojazdu. Będą różne interpretacje Niestety,
w przepisach ustawy o czasie pracy kierowców nie ma żadnych regulacji
kolizyjnych, które pomogłyby w rozstrzygnięciu problemu z przykładu 1. Jeszcze
trudniej odpowiedzieć na pytanie, ile może prowadzić kierowca w ciągu
dnia, w trakcie którego pokonuje jedną (kilka) trasę dłuższą niż 50 km,
a pozostałe przewozy wykonuje na trasach krótszych. Czy w takim wypadku może prowadzić dziewięć czy dziesięć godzin? Co
ma tutaj decydujące znaczenie: długość czasu, przez który prowadzi
pojazd na poszczególnych trasach, liczba tras czy jeszcze inne
elementy? A może w takim wypadku należy przyjąć, że zawsze
powinien przestrzegać przepisów bardziej rygorystycznych, gdyż
regulacje dotyczące czasu pracy mają charakter ochronny? W
związku z brakiem odpowiedzi na te pytania w przepisach można się
spodziewać, że stanowiska poszczególnych inspektorów kontrolujących to
zagadnienie będą się różniły, co powoduje znaczne ryzyko dla takich
przewoźników. Jakie przerwy trzeba zapewniać Wykonywanie w jednym
dniu zarówno przewozów regularnych na trasach do 50 km, jak i powyżej
50 km spowoduje jeszcze jedną wątpliwość. Mianowicie jakie
przysługują przerwy kierowcy. Z całą pewnością zapewnienie przerwy
zgodnej z rozporządzeniem WE nr 561/2006, czyli wynoszącej 45 minut i
udzielonej po czterech i pół godzinie prowadzenia pojazdu, będzie
prawidłowe. Spełnia ona bowiem także wymogi przewidziane w art.
31b ustawy o czasie pracy kierowców. Przepis ten przewiduje, że przerwa
powinna trwać 30 minut, gdy czas prowadzenia wynosi od sześciu do ośmiu
godzin, albo 45 minut przy dłuższym czasie prowadzenia pojazdu.Problem
pojawi się jednak, gdyby udzielić przerwy z ustawy zamiast unijnej. Ta
ustawowa może zostać podzielona na kilka odcinków, z których tylko
jeden musi trwać 15 minut (np. 5 minut + 10 minut + 7 minut + 15 minut
+ 3 minuty + 5 minut), czego rozporządzenie WE nr 561/2006 nie
przewiduje. W tym zakresie znowu brak jasnej odpowiedzi w przepisach,
ale z pewnością bezpieczniejsze jest zastosowanie regulacji unijnych. Ile poza firmą tygodniowo… W
przewozach do 50 km kierowca powinien mieć 35 godzin odpoczynku
tygodniowego (art. 14 ustawy o czasie pracy kierowców), a w przewozach
na dłuższych trasach – 45 godzin, z tym że co drugi tydzień może
odpoczywać krócej, ale nie mniej niż 24 godziny. Znowu przepisy
nie dają odpowiedzi, jaka powinna być długość odpoczynku tygodniowego
dla kierowcy, jeśli w ciągu jednego tygodnia prowadzi on pojazd przez
dwa dni na trasach powyżej 50 km i kolejne trzy dni na trasach do 50
km. Oczywiście zapewnienie dłuższego odpoczynku trwającego 45 godzin
nie będzie budziło niczyich wątpliwości. Problem się jednak
pojawi, gdy potrzeby zmuszą pracodawcę do zagwarantowania jedynie 35
godzin odpoczynku tygodniowego. W takiej sytuacji można bowiem przyjąć,
że w danym tygodniu przeważały trasy do 50 km i dlatego pracodawca
zapewnił odpoczynek 35-godzinny. Nie można jednak wykluczyć
sytuacji, że kontrolujący firmę inspektor pracy przyjmie konieczność
zagwarantowania 45-godzinnego odpoczynku. W takim wypadku są w praktyce
dwie możliwości. Przykład 2 Kierowca
wykonujący przewozy mieszane miał w jednym tygodniu zagwarantowany
odpoczynek trwający tylko 35 godzin, bo kilku innych kierowców
korzystało ze zwolnień lekarskich. Inspektor stwierdził jednak, że
pracodawca powinien udzielać odpoczynku trwającego 45 godzin, a więc: -
naruszył przepisy, udzielając za krótkiego odpoczynku, jeśli w
poprzednim tygodniu kierowca również nie miał zagwarantowanego
45-godzinnego odpoczynku, - nie naruszył przepisów dotyczących
odpoczynku, o ile poprzedni odpoczynek tygodniowy trwał 45 godzin. Co
drugi odpoczynek tygodniowy udzielany zgodnie z rozporządzeniem WE nr
561/2006 może być bowiem skrócony. W takim jednak wypadku w ciągu
trzech następnych tygodni kierowca musi otrzymać równoważny okres
odpoczynku wynoszący 10 godzin (45 godz. – 35 godz.), który należy
dołączyć od innego odpoczynku, nawet dziennego. …i w każdej dobie Niewiele
lepiej rzecz się ma z odpoczynkami dziennymi. Zwłaszcza jeśli kierowca
przez całą dniówkę wykonuje przewozy jednego rodzaju. Wtedy bowiem przy
przewozach do 50 km niezbędne będzie udzielanie odpoczynków dobowych
11-godzinnych, a przy przewozach o dłuższych trasach będzie kilka
możliwości. Rodzaje odpoczynków przysługujące szoferomDzienne - 11-godzinny – regularny odpoczynek udzielany w jednym odcinku, -
dzielony – w przewozach unijnych na dwa okresy: 3 godziny + 9 godzin i
tylko w takiej kolejności, a w przewozach chociaż w części wykonywanych
poza UE dzielony nawet na trzy części, jeśli jedna z nich trwa 8
godzin, żadna nie jest krótsza niż godzina, natomiast suma wszystkich
części odpoczynku daje minimum 12 godzin, - skrócony – trwający 9 godzin, - w załodze – trwający 8 lub 9 godzin w okresie 30-godzinnego cyklu przewozowego, -
w transporcie multimodalnym (z wykorzystaniem promu lub pociągu) –
trwający minimum 11 godzin, ale dzielony nawet na trzy części. Tygodniowe - regularny – 45 godzin udzielanych w jednym odcinku, -
skrócony – maksymalnie do 24 lub 36 godzin w zależności od tego, czy
jest to przewóz unijny, czy pozaunijny, i w zależności od miejsca jego
wykorzystania. Podstawa prawna: art. 8 rozporządzenia WE nr 561/2006 oraz art. 8 umowy AETR. Komplikacje pojawią się, jak zwykle, jeśli połączymy jednemu szoferowi w ciągu jednego dnia trasy do 50 km i powyżej 50 km. Jaki odpoczynek wtedy wybrać? W
przewozach na dłuższych trasach można trzy razy na tydzień skrócić
odpoczynek do dziewięciu godzin. To oznacza szybsze rozpoczęcie
kolejnej dniówki, jeśli możemy nie przestrzegać doby pracowniczej, co u
kierowców jest możliwe po wprowadzeniu indywidualnego rozkładu czasu
pracy z pakietu antykryzysowego. Problem znowu polega na braku
przepisów kolizyjnych, a więc braku rozstrzygnięcia, według jakich
zasad pracodawca miałby wybrać długość odpoczynku. Czy decydująca
powinna być długość tras w poszczególnych przewozach, czy też jakieś
inne elementy? Czy przyjmiemy po prostu, że przepisy unijne
mają pierwszeństwo przed regulacjami krajowymi, czy też zastosujemy
regulacje bardziej restrykcyjne, którymi w tym wypadku będą przepisy
krajowe? Dwa typy harmonogramów Kolejny, ale
chyba ze wszystkich najmniejszy problem dotyczy długości okresu, na
jaki należy stworzyć harmonogram czasu pracy dla kierowcy realizującego
przewozy mieszane. W przewozach regularnych osób do 50 km powinien to
być jeden miesiąc (art. 31e ustawy o czasie pracy kierowców), a w
przewozach na dłuższych trasach wystarczyłyby dwa tygodnie (art. 11
ust. 2 ustawy o czasie pracy kierowców). Jednak trzeba pamiętać,
że oba rodzaje przewozów mają charakter regularny, a więc odbywają się
na stałych trasach i o stałych porach. Zatem nie powinno być problemu z
ułożeniem harmonogramu czasu pracy z góry na okres miesiąca dla
kierowcy, który wykonuje oba rodzaje przewozów. Niemniej z przepisów wprost taki obowiązek nie wynika, zatem znowu można znajdować argumenty za jednym i drugim rozwiązaniem. Prawo unijne zawsze ma pierwszeństwo przed krajowymPrzy
organizacji przewozów mieszanych można przyjąć dwie ogólne opcje
postępowania. Albo stosujemy zawsze przepisy unijne, które mają
pierwszeństwo przed regulacjami krajowymi (co potwierdzają także art. 3
czy art. 27 ustawy o czasie pracy kierowców), albo przepisy bardziej
restrykcyjne, biorąc pod uwagę ochronny charakter przepisów o czasie
pracy. Wyjściem pośrednim jest wybór rozwiązania wynikającego z
przepisów regulujących przewozy, które w danym dniu mają przeważający
charakter, czyli mówiąc krótko trwają przez większość dniówki kierowcy
>patrz tabela obok. JAK ZASTOSOWAĆ 12 MIESIĘCZNY OKRES ROZLICZENIOWY Jeśli
przewoźnicy zdecydują się na to rozwiązanie z pakietu antykryzysowego,
będą mieli kłopot z planowaniem zajęć. I nie tylko z tym Firmy transportowe są przedsiębiorcami w rozumieniu art. 4 ustawy z 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (DzU z 2007 r. nr 155, poz. 1095 ze zm.). Mogą więc korzystać z rozwiązań pakietu antykryzysowego dotyczących czasu pracy. W tym z wydłużonego okresu rozliczeniowego. Zasady jednakowe dla wszystkich Takie
firmy mają prawo wprowadzić wydłużone okresy rozliczeniowe do
maksymalnie 12 miesięcy. Muszą jednak pamiętać, że w okresie ich
stosowania mają być spełnione – zgodnie z art. 9 pakietu
antykryzysowego – następujące warunki: 1. Indywidualny rozkład
czasu pracy pracownika może przewidywać zróżnicowane liczby godzin do
przepracowania w poszczególnych miesiącach, a wymiar czasu pracy ma się
zrównoważyć w skali całego okresu rozliczeniowego. 2. Nie może
zostać naruszony 11-godzinny odpoczynek dobowy przewidziany w art. 132
k.p. i 35-godzinny odpoczynek tygodniowy z art. 133 k.p. 3. Wynagrodzenie pracownika w żadnym z miesięcy okresu rozliczeniowego nie może być niższe od minimalnej pensji. 4.
Harmonogram czasu pracy określający indywidualny rozkład czasu pracy
pracownika może być sporządzany na okres krótszy niż okres
rozliczeniowy, ale nie krótszy niż dwa miesiące. Firmy zatrudniające kierowców będą miały dwa problemy dotyczące warunków zawartych w punktach 2 i 4 tej listy. Długość relaksu inna niż w kodeksie… Ustawa o czasie pracy kierowców w art. 14 powiela kodeksowe regulacje co do odpoczynków. Problem
jednak w tym, że przepisy unijne (rozporządzenie WE nr 561/2006) i
międzynarodowe (umowa AETR) dotyczące czasu pracy kierowców przewidują
znacznie inne możliwości udzielania kierowcom odpoczynków. Mogą one być
także krótsze niż odpoczynek 11-godzinny, ale są prawidłowo udzielonymi
odpoczynkami. Zgodnie z art. 27 ust. 5 ustawy o czasie pracy
kierowców do szoferów, którzy wykorzystali odpoczynki zgodnie z
przepisami rozporządzenia WE nr 561/2006 lub umowy AETR, nie stosuje
się już odpoczynków z ustawy o czasie pracy kierowców. Tak więc
odpoczynki wynikające z przepisów międzynarodowych mają w praktyce
pierwszeństwo przed regulacjami krajowymi w tym zakresie. …i kłopotliwa w kontekście pakietu Niestety,
pakiet antykryzysowy jako jeden z warunków prawidłowego stosowania
wydłużonych okresów rozliczeniowych stawia zagwarantowanie odpoczynków
wynikających z kodeksu pracy. Ze
spełnieniem tego warunku nie będzie problemu u kierowców prowadzących
pojazdy o dopuszczalnej masie całkowitej poniżej 3,5 tony lub
przystosowane do przewożenia nie więcej niż dziewięciu osób, licząc
łącznie z kierowcą. To dlatego że do nich nie stosuje się przepisów
rozporządzenia WE nr 561/2006 ani umowy AETR. Problem pojawia się
w przypadku kierowców dużych pojazdów, zwłaszcza w sytuacji gdy
skorzystają z odpoczynku dziewięciogodzinnego. Wydaje się jednak, że w
takim wypadku nie naruszą oni żadnych przepisów, mimo że nie będą mieli
zagwarantowanego odpoczynku o długości wymaganej przez art. 9 pakietu
antykryzysowego. W tym miejscu widać, że tworząc pakiet
antykryzysowy, ustawodawca nie pomyślał, że regulacje dotyczące
odpoczynków wynikają także z innych przepisów niż kodeks pracy.
Przecież z pakietu mogą korzystać wszyscy przedsiębiorcy w rozumieniu
art. 4 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, a nie tylko ci,
których czas pracy jest uregulowany w kodeksie pracy. Z tym
problemem będzie musiała się zmierzyć inspekcja pracy, która już
ogłosiła, że w planach na 2010 r. przewiduje kontrole firm
korzystających z pakietu antykryzysowego. W praktyce, jak się wydaje,
należałoby przyjąć, że celem ustawodawcy było zachowanie odpoczynku
wynikającego z przepisów prawa pracy. Odwołano się natomiast do kodeksu
pracy tylko dlatego, że to w nim są zawarte podstawowe normy w tym
zakresie. Zamieszanie z grafikami Jeszcze
większy w praktyce problem przy stosowaniu pakietu antykryzysowego do
kierowców dotyczy okresów, na jakie muszą być tworzone dla nich
harmonogramy czasu pracy. W tym zakresie pakiet antykryzysowy wymaga
bowiem ich przygotowywania na minimum dwumiesięczne okresy. Tymczasem
ustawa o czasie pracy kierowców wymaga harmonogramów na maksymalnie
miesiąc, a w niektórych przewozach można ich wcale nie tworzyć Maksymalne okresy rozpisywania zadańDługość okresu, na jaki muszą zostać utworzone harmonogramy dla kierowców, to: - 2 tygodnie – przewozy regularne osób na trasach powyżej 50 km (art. 11 ust. 2 ustawy o czasie pracy kierowców), - 1 miesiąc – przewozy regularne osób na trasach do 50 km (art. 31e ustawy o czasie pracy kierowców), -
1 miesiąc – kierowcy zatrudnieni w tzw. mieszanym systemie czasu pracy
(połączenie równoważnego i przerywanego systemu czasu pracy, zgodnie z
art. 19 ustawy o czasie pracy kierowców), - brak obowiązku
tworzenia harmonogramów – kierowcy zatrudnieni w przewozach towarowych
(art. 11 ust. 2a ustawy o czasie pracy kierowców). W
tym kontekście pojawia się pytanie, na jaki okres powinien być
stworzony harmonogram czasu pracy dla szofera: na dwa miesiące zgodnie
z postanowieniami pakietu antykryzysowego czy na krócej w myśl ustawy o
czasie pracy kierowców. Racjonalnym wyjściem wydaje się
przyjęcie, że przewoźnicy mogą nadal stosować regulacje dotyczące
harmonogramów wynikające z ustawy o czasie pracy kierowców, bo te są
dla nich znacznie korzystniejsze. Przyjęcie odmiennego
stanowiska byłoby sprzeczne z celem pakietu antykryzysowego, który ma
przecież łagodzić skutki kryzysu ekonomicznego, a nie je powiększać. Jeśli
bowiem bez jego zastosowania firma może nie tworzyć harmonogramów w
przewozach rzeczy, co wynika z płynności i krótkoterminowości zamówień
na przewozy towarowe, to nieracjonalne jest nałożenie na nią obowiązku
utworzenia harmonogramu na dwa miesiące z góry, bo w praktyce jest to
zadanie właściwie niewykonalne. Za takim stanowiskiem
przemawiają jednak tylko argumenty celowościowe, gdyż pakiet jest
ustawą szczególną w porównaniu z regulacjami kodeksu pracy i ma
obowiązywać jedynie czasowo. Pojawia się więc także wątpliwość,
czy ze względu na dużą specyfikę przyjętych w nim rozwiązań nie powinny
być one stosowane przez przewoźników w całości. Czyli nie
powinno się wybierać rozwiązań i z ustawy o czasie pracy kierowców, i z
pakietu antykryzysowego w zależności od ich korzystności, tylko
zorganizować czas pracy według zasad wynikających z jednego z tych
aktów prawnych. ŁATWIEJ WPROWADZIĆ INDYWIDUALNE ROZKŁADY W tym wypadku jedyny dylemat sprowadza się do tego, ile zapewnić godzin na regenerację szofera, by pozostać w zgodzie z prawem Indywidualny
rozkład czasu pracy to druga instytucja z pakietu antykryzysowego,
która może znacznie ułatwić funkcjonowanie i obniżyć koszty
działalności firm transportowych. Pozwala bowiem na planowanie
kierowcom różnych godzin rozpoczynania i kończenia pracy, a ponowne
wykonywanie pracy w tej samej dobie pracowniczej nie będzie stanowiło
pracy w godzinach nadliczbowych (art. 10 pakietu
antykryzysowego).Również w tym wypadku pakiet antykryzysowy stanowi, że
wykonywanie pracy w tak ustalonym rozkładzie czasu pracy nie może
naruszać odpoczynków dobowych i tygodniowych, zagwarantowanych w
przepisach kodeksu pracy. W tym zakresie w pełni aktualne są
uwagi dotyczące zapewniania kierowcom odpoczynków na podstawie
przepisów rozporządzenia WE nr 561/2006 lub umowy AETR w razie
wydłużenia okresu rozliczeniowego na podstawie pakietu
antykryzysowego.Skorzystanie z indywidualnego rozkładu czasu pracy
spowoduje zrównanie sytuacji przewoźników zatrudniających kierowców
będących pracownikami oraz tych, którzy posiłkują się kierowcami
prowadzącymi własną działalność gospodarczą (samozatrudnienie). Dzięki
wprowadzeniu indywidualnego rozkładu czasu pracy będzie bowiem można
zaczynać pracę bezpośrednio po zakończeniu odpoczynku dziennego, co do
tej pory bez naruszenia przepisów lub dodatkowych kosztów było możliwe
jedynie w przypadku kierowców zatrudnianych na podstawie umów
cywilnoprawnych lub prowadzących działalność gospodarczą. To
dlatego że do nich nie stosuje się ustawy o czasie pracy kierowców, a
to właśnie ona w art. 8 wprowadza definicję doby pracowniczej. O odpowiedzi na większość postawionych pytań zwróciliśmy się do Państwowej Inspekcji Pracy i Ministerstwa Infrastruktury. Opinie urzędów opublikujemy po ich otrzymaniu.
|